Dzisiejsze internetowe odpowiedniki ksiąg zakazanych w Polsce

Zastanawiając się nad otaczającym nas światem, dochodzimy do przekonania, że rządzi się w pewnych uwarunkowaniach swoimi prawami. Jako ludzie posiadamy swoje nawyki i przyzwyczajenia, jednak są pewne czynniki, które z natury rzeczy każdy z obywateli spełniać powinien. Jest to chociaż zdolność do dokonywania trafnej oceny zastanej sytuacji, która w niniejszym artykule będzie tak naprawdę tematem przewodnim.

Wychodzimy z założenia, że prawo wynikające z samych zasad natury, tj. prawo naturalne, jest wspólne dla wszystkich członków rodzaju ludzkiego, i może być także utożsamiane z wolą Boga w Kościele Katolickim. Nie sposób jednak nie przyjąć, że Kościół jako organizacja społeczna stara się także we wszelki możliwy sposób nakierować swych wiernych na właściwy tok rozumowania zgodny z doktryną i wiarą, którymi powinien żyć każdy chrześcijanin w swej codzienności.

Przykładem takiego działania jest indeks ksiąg zakazanych. Jego istota dość gruntownie zmieniała się na przestrzeni wieków, stąd warto opisać pierwotnie jego znaczenie, rozwój charakteru i późniejszy wpływ, oraz co stanowić będzie dzisiejszy odpowiednik tytułowej księgi zakazanej. Analizując motyw przewodni, niech drogowskazem będzie dla nas fragment Ewangelii według Św. Mateusza, w której Jezus Chrystus podejmuje wątek zgorszenia. Jak czytamy, kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza. Biada światu z powodu zgorszeń! Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie. Otóż jeśli twoja ręka lub noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie! Lepiej jest dla ciebie wejść do życia ułomnym lub chromym, niż z dwiema rękami lub dwiema nogami być wrzuconym w ogień wieczny. I jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie! Lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do życia, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła ognistego.

Historia Indeksu ksiąg zakazanych

Początki indeksu ksiąg zakazanych sięgają tak naprawdę starożytności, czyli czasów, kiedy Kościół powstawał i jego struktury jeszcze się formowały. Nie bez wpływu są wszelkie odłamy, z którymi pierwsi chrześcijanie mieli do czynienia; mowa tutaj chociażby o negatywnie osławionych Ariuszu i Nestoriuszu, którzy byli nie tylko pierwotnie członkami samego Kościoła Katolickiego, ale i jednocześnie twórcami traktatów i innych dzieł piśmienniczych, wobec którego faktu istniała faktyczna możliwość zapoznania się niewerbalnego z poglądami tychże myślicieli. Tak jak nauka przez nich (i innych heretyków) pozostawała wówczas zwalczana przez panujących i zwierzchników organizacji kościelnej, tak nigdy nie zdołano w pełni tego uczynić.

W toku istnienia Kościoła zawsze pojawiał się wątek, który ostatecznie został uznany za niezgodny z jego naukami. Efektem tego jest tytułowy Indeks ksiąg zakazanych, który stanowił swoistego rodzaju spis dzieł, z którymi – będąc chrześcijaninem – w ogóle nie należało się obchodzić. Indeks ten powodował, że nie było prawno-kanonicznej możliwości, aby takie twory czytać, rozpowszechniać czy nawet posiadać.

Istotne piętno na stworzeniu listy ksiąg zakazanych miała Inkwizycja, której członkiem był przyszły papież, Paweł IV (uprzednio znany pod nazwiskiem Giovanni Pietro Caraffa). Od roku 1559, od momentu opublikowania pierwszej wersji indeksu ksiąg zakazanych postanowiono stosownie nowelizować jego zapisy, zgodnie ze świadomością, że ksiąg zapewne będzie jeszcze więcej aniżeli w pierwszej edycji; pojawiające się w tym spisie, nie mogły być obiektem zainteresowania żadnego katolika. Jak czytamy na jednej ze stron internetowych encyklopedii, Stolica Apostolska ogłosiła 16 oficjalnych edycji Indeksu ksiąg zakazanych, z których ostatnia miała miejsce w 1948 roku za pośrednictwem papieża Piusa XII.

Wskazać należy, że dopiero w drugiej połowie XX wieku postanowiono pójść już z duchem czasu i określić, że odtąd indeks ksiąg zakazanych nie będzie już posiadał karnego charakteru; zniesiono wówczas sankcje za naruszenie norm prawa kanonicznego. W roku 1966 Kongregacja Nauki i Wiary wskazała, że to wierny powinien sam decydować o materii poszczególnego dzieła, uwzględniając przede wszystkim swoje sumienie w tym zakresie. Łatwo możemy dojść do wniosku, że istotnym czynnikiem jest tutaj ogólnie rozumiany subiektywizm. Regulacje te zostały zawarte już w Kodeksie Prawa Kanonicznego z 1983 roku. Kanon 823 par. 1 stanowi, że dla zachowania nieskazitelności wiary i obyczajów, pasterze Kościoła posiadają prawo i są zobowiązani czuwać, by wiara i obyczaje wiernych nie doznały uszczerbku przez słowo pisane lub użycie środków społecznego przekazu. Dalej dodaje, że przysługuje im również prawo domagania się, aby przedkładano do wcześniejszej oceny to, co ma być wydane przez wiernych na piśmie, a dotyczy wiary lub obyczajów, a także odrzucania pism przynoszących szkodę prawdziwej wierze lub dobrym obyczajom. Kanon ten mieści się w szczególnym miejscu dla aktu prawnego poświęconego kwestiom powiązanym z rozpowszechnianiem myśli i poglądów zgodnych z doktryną katolicką.

Doskonałym podsumowaniem tej krótkiej, acz treściwej historii będącej wprowadzeniem do omawianej tematyki, niech zostanie dla nas fragment publikacji Józefa Krukowskiego, poświęconej zagadnieniu książek zakazanych. Pisze on, że aplikację tej ogólnej oceny do konkretnej sytuacji, tj. rozstrzygnięcie w jakim stopniu dana książka jest szkodliwa dla danej osoby, należy do sumienia tej osoby. A zatem stosuje się tu subiektywne kryterium oceny m oralnej wartości czynu. Aby rozjaśnić tę kwestię, posłużmy się dwoma dodatkowymi przykładami zawartymi w jego artykule. Otóż, jak pisze Krukowski, nie popełnia grzechu ten, kto czyta książkę zakazaną w przekonaniu, że to nie osłabia ani jego wiary ani moralności. Czytanie (…) może być uzasadnione obiektywnymi racjami, np. jej walorami naukowymi lub artystycznymi. Gdyby zaś ktoś czytając jakąś książkę doszedł do wniosku, że to osłabią w nim wiarę lub przekonanie o słuszności moralności chrześcijańskiej, winien przerwać dalsze jej czytanie.

Indeks ksiąg zakazanych współcześnie

Na potrzeby niniejszego artykułu zostaną podane w pierwszej kolejności przykłady internetowych wydań czasopism, które naruszają w ogólnej mierze katolickie standardy. Wskażmy jednocześnie, że – zgodnie z powyższymi twierdzeniami zawartymi w materii poświęconej historii i dzisiejszemu oddziaływaniu na moralność samego czytelnika, wskazany w tym miejscu zbiór będzie subiektywnym wyborem. Z punktów widzenia naukowego i prawnego warto to podkreślić, bowiem wiąże się z tym natura rzeczy wynikająca z obecnego stanowiska Kościoła Katolickiego wskazana chociażby w twierdzeniach Krukowskiego.

Pierwszym przykładem będzie zdecydowanie tygodnik pod tytułem Fakty i mity. Tak naprawdę można opisać – i tym samym dopasować do tytułowego kryterium – owe czasopismo za pomocą wskazania podtytułu, który widnieje na okładce każdego wydania egzemplarza tygodnika – jest to Tygodnik nieklerykalny. Tygodnik, którego pierwszy numer ukazał się w marcu 2000 roku, został założony przez byłego duchownego – księdza katolickiego – Romana Kotlińskiego. Nie posiada on ściśle określonej struktury, która miałaby dyktować treść danego numeru. Jak już jednak wskazuje podtytuł czasopisma, winien on realizować jedną podstawową zasadę – negować istnienie Kościoła i normy przez niego stanowione. Przemawia za tym nie tylko wspomniana nazwa, ale też (i zwłaszcza) tematyka poszczególnych artykułów. Przykładowo, w numerze z 25 maja 2018 r. są to Zakazana historia Jahwe, Polska opętana – moda na egzorcyzmy, Gdy brakuje Jarkacza – życie po PiS-ie czy Polaków grzechy główne.

Kolejnym portalem internetowym, który można by było uznać za dzisiejszy, internetowy odpowiednik księgi zakazanej, jest racjonalista.pl. Nie jest to stricte czasopismo, jednak jeśli mielibyśmy dokonać wyboru, jakie “dzieło” należy umieścić na dzisiejszej liście ksiąg zakazanych, zdecydowanie byłaby to ta strona internetowa. Posiada ona treści stanowczo antyklerykalne, przeciwne chrześcijańskim wartościom oraz wprost krytykujące religię rzymskokatolicką. Jak dowiadujemy się z opisu tegoż portalu, pełna jego nazwa to Ośrodek Racjonalistyczno-Sceptyczny im. de Voltaire’a „Racjonalista”. Podejmuje on tematy bardzo ściśle związane z polskim i światowym społeczeństwem, głównie kierując się tym, aby jak najbardziej dobitnie nawiązać do norm stanowionych przez Kościół i je obalić czy naruszyć.

Serwis internetowy posiada strukturę, w ramach której traktuje o poszczególnych aspektach życia społecznego. Są to Światopogląd, Religie i sekty, Biblia, Kościół i Katolicyzm, Filozofia, Nauka, Społeczeństwo, Prawo, Państwo i polityka, Kultura, Felietony i eseje, Czytelnia i książki, Ludzie, cytaty, Tematy różnorodne. Warto zauważyć, że tak naprawdę wpisuje się ów zestaw w każdą dziedzinę życia, z którą potencjalny katolik może mieć do czynienia, wobec której musiałby podjąć samodzielnie – czy też z pomocą Kościoła – decyzję, czy warto czytać tego typu treści. Nazwa wydawcy z założenia ma wskazywać na to, że jest to twór myślicieli i racjonalistów rodem z epoki oświecenia. Po lekturze kilkunastu artykułów zamieszczonych w witrynie internetowej trudno jednak osiągnąć przeświadczenie, że głównym celem nie jest stworzenie czarnego PR Kościołowi Katolickiemu.

Dość ciekawym z punktu obiektywnego widzenia jest sekcja Biblia, w której opisywane są przez “wolnomyślicieli” fragmenty Pisma Świętego. Zagłębiając się w lekturę można dojść do wniosku, że krytyka tekstu biblijnego jest skrajnie powierzchowna, wobec czego nie powinna zasługiwać na w pełni merytoryczne uwzględnienie. Wśród podejmowanych przez agnostyków i ateistów tematów są między innymi demityzacja Biblii, krytyka etyki biblijnej, geneza mitów i opowieści Starego Testamentu, Jezus – człowiek i mit, Historyczność Jezusa, Sprzeczności Testamentu czy Ewangelia Marcjona. Katolik, widząc tematykę poszczególnych rozdziałów, powinien uwzględnić, czy w ogóle podjąć się przejścia na daną podstronę dotyczącą poruszanego motywu.

Ostatnią, przykładową księgą zakazaną, jest portal internetowy polskiateista.pl. Serwis internetowy ten porusza wszelkie aspekty życia społecznego, w ramach których mógłby działać wierzący albo niewierzący. Struktura tegoż jednak portalu jest jednak bardziej uporządkowana niż poprzednie. Starannie wyselekcjonowano najważniejsze treści z punktu widzenia stopnia krytyki Kościoła Katolickiego i umieszczono je na stronie głównej w jej najwyższych wizerunkowo modułach.

Podsumowanie – dzisiejszy indeks ksiąg zakazanych

Wskazane przykłady dobitnie pokazują między innymi, jak bardzo polityka antyklerykalna jest w Polsce powszechna. Odnosząc się do motywu przewodniego indeksu ksiąg zakazanych, z całą pewnością omawiane w ramach niniejszego artykułu czasopisma i portale internetowe mogłyby być do niego zaliczone.

Niemniej jednak, każdy wierny, zgodnie z obowiązującą doktryną, musi sam według swojego przekonania ocenić, czy jest w stanie zapoznać się bez przeszkód z treścią zawartą na danej stronie internetowej czy tygodniku z założenia antykatolickimi. Jak określiliśmy powyżej, to od poszczególnych wiernych i ich sumień zależy to, czy dojdzie do stanu zgorszenia czy też nie.

Interesującym w tym zakresie aspektem jest to, czy rzeczywiście wierny może to ocenić nie czytając jeszcze np. artykułu. Odpowiedzią na to pytanie jest fakt samej posiadanej przez niego świadomości w sprawie tzw. obycia internetowego. Wiele czynników może wskazywać na to, że określona strona internetowa czy artykuł będzie poświęcony danej tematyce antychrześcijańskiej. Można to uczynić na podstawie nagłówków, grafik czy też opisów pod poszczególnymi wpisami. Pozostaje mieć nadzieję, że – zwłaszcza w sieci internetowej – użytkownicy będą uczuleni na tego typu treści. Postęp technologiczny, z którym mamy dzisiaj do czynienia, niewątpliwie do tego prowadzi, w związku z czym wydaje się, że moralnie użytkownik Internetu będzie w stanie etycznie wprowadzić daną stronę internetową do “swojego indeksu ksiąg zakazanych”.

1 odpowiedź do

  1. Rozumiem, że mogę w takim razie czytać serwisy informacyjne?

Odpowiedz na „JanuszAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.

You may use these <abbr title="HyperText Markup Language">HTML</abbr> tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*